Moje wiersze

Author: gajaangels

 

życie jest cudem

kiedy kładę na ziemi
moją zmęczoną głowę
trawa włosy mi oplata
i słyszę korzeni rozmowę
szepczą o miłości
splecione
je nie tak łatwo rozdzielić
jak dwie ludzkie dłonie

kiedy kładę się na ziemi
a ciało gdzieś tam zostawiam
wtedy dopiero
z bliskimi rozmawiam
z koleżanką stokrotką
w białej sukience
co delikatnie łaskocze mnie
po ręce
i z tym szarmanckim panem
co tu na łące
zwią go tulipanem
rozkwitnąć chcę z nimi
zapachnieć sobą
otwieram więc flakon
i wylewam siebie na łąkę
rumieniąc przy tym
nawet poziomkę
i słucham konkursu świerszczy
każdy gra cudnie
każdy chce być pierwszy

nagle jakaś wierzba płacząca
rozkłada gałęzie
i staje się śmiejąca
w zachywcie rozpycha się udem
złączona z jej korzeniem
wiem że życie jest cudem

 

ogarnąłeś mnie całą
od strachu po wielką nadzieję
od skromności po bezwstyd
nie wychodząc z domu
odbyłeś za morza podróże
wyspy galapagos
pieszcząc językiem
uczyniłeś swym przewodnikiem
kiedy drżały
drogę do egzotycznego kraju
ci wskazywały
i z jednej małej dziurki
wypiłeś ocean całkiem niespokojny
nawet samolotu nie potrzebowałeś
objęty moich ud skrzydłami
w przestworza poszybowałeś

ogarnąłeś mnie całą
nauczyłeś sie jak wiersza na pamięć
teraz recytujesz mnie bez przerwy
zdobywasz wszystkie nagrody
na twoich ustach słowem tańcząca
nie pamiętam już początku
i nie chcę widzieć końca

zdjęcie

 

na delikatnej pajęczej nici mych włosów
uplotłam swych marzeń sieć
i wpadłeś w pułapkę mych ułomnych nadziei
na lepsze jutro

zaplątani w krzyżówce z mnóstwem niewiadomych
uśmiechamy się za każdy ułamek szczęścia

matematyka miłości
to równanie z trudnym do przewidzenia wynikiem
zawsze lepsza byłam z polskiego
i dlatego tak trudno jest mi
kochać po twojemu

zdjęcie

naprawdę nie rozumiem tej miłości
i bardzo dziwię się jej
że odchodzi
teraz gdy maj w pełni
i właśnie trwa konkurs aromatów
który urządziły kwiaty

tak sobie myślę
że może zazdrości motylom
tego że upite nektarem
zatracają się w uściskach tulipanów
a może zazdrości świerszczom
że po ich koncercie
nawet kos zamilkł
i tylko ty miałeś jeszcze długo
z zachwytu otwarte usta

tak bardzo dziwię się tej miłości
że odchodzi
teraz gdy uplecione ze stokrotek
nasze obrączki
tak złotem lśnią
a ja tylko w welon ubrana
czekam byś zabrał mnie do nieba

zdjęcie

 

zazdroszczę wiatrowi
że wieje tam gdzie chce
poddają mu się nawet drzewa
kłaniając się do stóp
i moje włosy czesze
z większą łatwością niż grzebień

zazdroszczę wiatrowi
że tańcząc ze słonecznikami
poranił sobie stopy
a później długo odpoczywał
w bujanym fotelu z płatków róż

zazdroszczę mu
seksu ze złotymi łanami zbóż
a kłosom tych orgazmów
kiedy pieszczone przez wiatr
tryskały dojrzałym ziarnem

zazdroszczę wiatrowi
że sypia z kim chce
i tam gdzie chce
jest takim kochankiem
że jemu nikt nie powie nie

dla ciebie kochany
chcę ułożyć się w pozycji wiersza
ufam że delikatnością swoich dłoni
będziesz czytał mnie
cierpliwie i namiętnie
strofa po strofie
aż dojdziesz do puenty

poezją chcę ci być kochany
niezwykle ujmującą metaforą
pomiędzy niebem a ziemią
zamieniać codzienność
w realizację marzeń
śniadanie w wrażenie
obiad w zachwyt
kolację w uniesienie
dla ciebie
dla ciebie

 

?>
stat4u